Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 225 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


NOWA RURKA

czwartek, 20 sierpnia 2009 23:58
To był cięzki dzień...
Mieliśmy zgłosić się do szpitala, na wymianę rurki w znieczuleniu w
srodę, na 9 rano...
Postanowiliśmy nie mówić nic Wiktorkowi.
Stwierdziliśmy, że tak będzie lepiej, choć zdawaliśmy sobie sprawę z
tego, że Wiciu będzie miał do nas o to żal.
( Codziennie rano, po przebudzeniu pyta kto go odwiedzi,  co będzie
robił, co go spotka... }
Znamy Wiktorka i wiemy, jak reaguje na stres, dużo już przeszedł w
swoim życiu...
Nie potrafi się wyłączyć i zapomnieć, cały czas zadaje pytania, a
jego
organizm pod wpływem negatywnych emocji
osłabia się i traci odporność...
Wiciu obudził się w śwetnym nastroju.
Pożartował, zauważył,że jest piękna pogoda, słoneczko, bezchmurne
niebo.
Taka aura dawała nadzieje na atrakcyjny spacerek i gwarantowała udany
dzień.
Nie mieliśmy odwagi od razu powiedzieć, dokąd  wybierzemy się na
oczekiwany przez niego spacer :(
Z ciężkim sercem pakowaliśmu potrzebne rzeczy, szykowaliśmy się i
czekaliśmy na dalszy rozwój wydarzeń...
Wiktorek po inhalacji, lekach i porannej toalecie jak zwykle poprosił,
by go posadzić na wózeczek ,
tradycyjnie udał się do komputera na codzienny przegląd ulubionych
internetowych stron...
Po drodze zauważył przygotowaną książeczkę zdrowia, ambu i już przez
łzy zadał pytanie : " dokąd jedziemy "?
Załamał się, zalał łzami, zrobił się całkiem wiotki - tak reaguje
jego
organizm na stres
- nie spodziewał się tego i poczuł się troche oszukany :(
Droga do szpitala zaskoczyła nas...
Wiktorek po wybuchu rozpaczy i płaczu stał się całkiem apatyczny,
obojętny i zrezygnowany.
Patrzył pustym wzrokiem w okno, nie dał się przytulić, jedynie
skacząca na szyjce tętnica
dawała znać, że jest pod wpływem ogromnego stresu...
Przygnębiający widok :(
Na szczęście dzięki pomocy naszej Pani Doktor i Pani Agaty bardzo
szybko przeszliśmy
przez izbę przyjęć i momentalnie znależliśmy się na sali operacyjnej.
Wiktorek poczuł się pewniej widząc znajome, uśmiechnięte twarze :)
Dziękujemy za zaangażowanie i poświęcony czas !
Pani Dktor wymieniła rurkę.
Wiktorek nie cierpiał, dostał dożylnie leki znieczulające i
uśmierzające ból.
Po powrocie do domu zdał nam szczegółową relację z wydarzeń na sali
operacyjnej :)
Rurka wymieniona, ale problem pozostał... :(
Mimo zwiotczenia Wicia i lepszych warunków ciężko było wyciągnąć
rurkę
z mankietem.
Praktycznie znów trzeba było ją wyrwać, rozerwać pierścień skórny,
pojawiło się krwawienie...
W opinii lekarzy, to bardzo rzadka przypadłość ...
Na pewno w obecnym stanie nie jest możliwa wymiana rurki w warunkach
domowych,
Laryngolodzy sugerują comiesięczną wizytę w szpitalu i wymianę rurki w
narkozie,
W naszym odczuciu nie jest to możliwe do zniesienia : ciągły stres,
kursy do szpitala,
znieczulenia bardzo osłabią Wiktorka organizm.
Tak naprawdę nie ma dobrego, zadawalającego rozwiązania.
Prawdopodobnie Wiciu przejdzie w pażdzierniku kolejną plastykę -
wycięcie blizn i poszerzenie otworu tracheo.
Dotychczas zabiegi te przynosiły krótkotrwały efekt, jednak nie mamy
wyboru :(
Na razie cieszymy się, że Wiktorek ma nową, czystą rurkę.
Krótko po zabiegu przewieżliśmy Wicia z wenflonem i kroplówkami do
domu.
Mały wykończony zasnął na dwie godziny.
Obudził się uśmiechnięty i swoim sposobem, kciukiem skierowanym do
góry dał znać, że wszystko jest ok. i że  czuje się dobrze :)
Zabrał się za czytanie książeczki z ulubionej serii Franklina, którą
dostał od Pani Doktor na " otarcie łez ":)
Wieczorem stwierdził,że nie potrzebuje  kroplówki z lekami
przeciwbólowymi i zadowolony z faktu,
że jest już w domu, poszedł spać.
Całe szczęście, że Wiciu się szybko regeneruje i nie żywi do nas
żalu
o małe oszustwo :-)
Marzymy, by szczęście się do nas uśmiechnęło, by życie z rurką
stało się prostsze...:-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

UDANY WYJAZD

czwartek, 13 sierpnia 2009 7:42
Wróciliśmy z Bydgoszczy.
To był udany tydzień :)
Wiktorek czuł sie znakomicie.
Szczęśliwy, uśmiechnięty, tryskający energią i dobrym humorem
konsekwentnie realizował swoje plany...
Codziennie wieczorem układał z babcia trasę wycieczki na następny
dzień.
Chciał znać każdy szczegół : jakim tramwajem lub autobusem pojedzie,
na jakiej ulicy wysiądzie,
co zwiedzi...
Zaskakiwał nas niesamowitą pamięcią do nazw ulic, nowych miejsc...,
pilnował,
by plan wycieczki został skrzętnie zrealizowany, więc jakiekolwiek
korekty
i zmiany planow
związane z upałem i brakiem sił u mamy i babci nie wchodziły w rachubę
:-)
Niewątpliwie najwiekszą atrakcją okazały się dla chłopaków
przejażdżki
środkami komunikacji miejskiej :)
Wiciu pierwszy raz w życiu jechał tramwajem, był pod tak ogromnym
wrażeniem,
że z natury cichy i spokojny, głośno cmokał i gestykulował, co
wywołało spore zainteresowanie
i życzliwe uśmiechy na twarzach pozostałych pasażerów :)
Ogromną frajdę sprawiły Wiktorkowi wypady na pobliski plac zabaw.
Dotychczas ze smutkiem obserwował bawiące się dzieci
( siedząc w wózku z respiratorem nie miał szans brać udziału w zabawach
).
Tym razem odważyliśmy się wybrać na plac zabaw na wózeczku
inwalidzkim,
bez respiratora, jedynie ze ssakiem i workiem ambu.
Wiciu był zachwycony, jeździł na drewnianych mostkach, parkował w
kolorowych domkach
i urządził zawody sportowe na pobliskim boisku.
Odliczał, startował i rozpędzał się z górki, do zabawy przyłączyły
się
też inne dzieci,
które kibicowały Wiciowi i odmierzały przejechaną na wózeczku
odległość :)
Wiktorek dawno nie był taki szczęśliwy !
W Bydgoszczy wypoczęliśmy, jednak sierpień
zawsze się będzie kojarzył z wydarzeniami z przed roku...
Trzeciego sierpnia lekarze na oiomie uratowali Wiktorkowi życie...
To, że przeżył, okazało się cudem. Nikt jednak nie dawał szans na to,
że Wiktorek będzie mógł w miarę normalnie funkcjonować.
Stało sie inaczej.
Wiciu będąc jeszcze w śpiączce farmakologicznej, mimo dużej ilości
leków
nieoczekiwanie się wybudził.
Palcami podnosił zbyt ciężkie powieki, obserwował, co się dookoła
dzieje
i dawał znać, że wszystko rozumie...
Od tego momentu nieustannie zaskakuje nas chęcią życia, wolą walki o
każdy kolejny dzień.
Dla nas wszystkich Wiktorek jest dowodem na to, że nigdy nie można się
poddawać,
że mimo beznadziejnych rokowań nie można się załamywać i tracic
nadziei...




PRZED ROKIEM NA OIMO-ie


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 22 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  73 933  

O mnie

♥Gdy czasem smutek serce uciska
i beznadzieję wdycham z powietrzem,
gdy z sił opadam i już nie wierzę,
że coś się może zmienić na lepsze.

Gdy łza ukradkiem mi się wymyka
i nic dobrego to nie oznacza,
wtedy podsuwa mi ktoś chusteczkę
i ciepłym deszczem słów mnie otacza.

I nie zadaje zbyt wielu pytań,
tylko trwa ze mną w moim cierpieniu,
aż się wypłaczę, a potem wesprę
na jego mocnym jak dąb ramieniu.

Ktoś, kto nie mówi, że jest mu przykro,
tylko współczuje mi już od progu,
spiesząc z pomocą uważnie słucha,
aby mnie potem polecić Bogu.

Więc kiedy plecak zmartwień zbyt ciężki,
wtedy rozglądam się dookoła,
a może po to właśnie dziś cierpię,
by znów w człowieku spotkać anioła?♥

O moim bloogu

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśl...

więcej...

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśleć, że właśnie Ty Pomogłeś spełnić czyjeś marzenia Kochać to porzucić siebie, By iść ku innym. Kochać to dawać zawsze nadzieję w tym świecie dziwnym..... 

schowaj...

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl