Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 224 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


JEDZIEMY DO DARŁÓWKA!!!

piątek, 19 czerwca 2009 11:48


MusicPlaylistRingtones
MySpace Playlist at MixPod.com

Już jutro wyjeżdżamy na wymarzone, upragnione, długo oczekiwane wakacje ! Trochę nie dowierzam, z każdą jednak chwilą przekonuję się że jest to realne i coraz bardziej prawdziwe ! Pakujemy się , ale cały czas powracają wspomnienie z zeszłego roku... Chłopaki tak jak dziś szykowali gry i zabawki, odliczali miesięce, dni, godziny, tylko Wiciu słabiutki był , ale cieszył się niesamowicie, że zobaczy morze, plażę, port i ukochanego Wikinga. My z kolei wierzyliśmy, że nadmorski klimat jak zwykle go uzdrowi i naładuje akumulatorki na następne miesiące. Dzień wyjazdu do Darłówka. okazał się przełomowym momentem... Zamiast na wakacje trafiliśmy na OIOM z ciężką niewydolnością oddechową. O tym , że Wiciu pozostał z nami zadecydowały minuty . Wiktorek walczył o życie a my wróciliśmy do domu, rozpakowywaliśmy torby i ostatkiem sił łudziliśmy się, że mały da radę, choć czuliśmy już, że wszystko sie zmieni... Dwa tyg. w śpiączce farmakologicznej, dziewięc tyg,. na OIOMIe, tracheostomia,respirator, wiele ciężkich chwil ,ale udało się :) To już za nami... Jutro jedziemy na wakacje !!! Wiktorek nad łózkiem powiesił klendarz, codziennie skreśla dni i w internecie podgląda przez kamerkę port, plażę, tylko Wikinga na razie nie widać. Oby wypłynął w tym sezonie, bo Wiciu będzie niepocieszony :) Za oknem ciemno i deszczowo, tego lata chyba nie nacieszymy się pogodą, ale w sercu ogromna radość... Patrzymy na uśmiechnięte buziaki dzieci i aż chce się żyć !!! Udało się wymienić rurkę :) Tak jak się spodziewaliśmy, nie było łatwo, Wiciu nacierpiał się, pokrwawił, szybko jednak doszedł do siebie i zapomniał o bólu i stresie. Prawdziwy z niego twardziel :))) Pani Doktor zapisała "w razie infekcji " lekarstwa na wyjazd, mamy nadzieję, że się nie przydadzą, ale zawsze warto się zabezpieczyć. Do Darłówka jeżdzimy od wielu lat. To nasza ukochana miejscowość, wszyscy dobrze sie tam czujemy i wypoczywamy. W tym roku zdecydowaliśmy się połączyć przyjemne z pożytecznym i pierwszy raz jedziemy do ośrodka rehabilitacyjnego. Liczymy na to, że Wiciu skorzysta z ćwiczeń, a przy okazji spędzimy razem przyjemnie czas... Życzymy Wszystkim udanych wakacji, miłego wypoczynku i słonecznych dni !


              
         
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

DOBRA FORMA WIKTORKA

piątek, 12 czerwca 2009 8:36
Aż boję się pisać, żeby nie zapeszyć...
Od kilku dni Wiktorek jest w znakomitej formie. Nie pamiętamy, kiedy
miał tyle siły i energii...
Wytrzymuje dłuższy czas bez respiratora, szaleje na swoim wozeczku
inwalidzkim, bardzo mało go odsysamy a saturacja na całkiem
przyzwoitym poziomie :)
Nawet nasza pani Beatka, rehabilitantka zauważyła zmianę i poprawę i
mogła wydłużyć czas ćwiczeń, z czego Wiciu był bardzo zadowolony.
Zastanawiamy się, co przyczyniło się do wzrostu formy i
stwierdziliśmy, że są to między innymi efekty turnusu
rehabilitacyjnego.
Zawsze tak było,że po przyjeżdzie z Wągrowca Wiktorek był zmęczony,
musiał się zregenerować, odpocząć i dopiero po ok. dwoch tygodniach
zaskakiwał nas nowymi umiejętnościami i sprawnością.
Od ponad dwóch miesięcy podajemy Wiktorkowi HMB - suplement diety
wzmacniający siłę i masę mięśniową. Jest to preparat stosowany u
sportowców, polecił nam go pan doktor podczas pobytu Wicia w szpitalu
( kiedy przechodził zapalenie płuc ).
Być może i to polepszyło formę Wicia. Badania wykazały, że HMB
przynosi dobre efekty u chłopców z dystrofią duchenne, a to zbliżone
jednostki chorobowe.
Minął też czas infekcji, a przede wszystkim Wiktorek jest w znakomitej
formie psychicznej :)
Wychodzi z domu na spacery, poznaje świat, spotyka życzliwych ludzi,
ma na co czekać !
Już za tydzień długo oczekiwane wakacje i wyjazd nad morze :)))
Dwa dni temu Wktorek bardzo mnie zaskoczył... Stwierdził że jest
głodny, poprosił o łyżeczkę i deserek monte.
Wiciu od urodzenia karmiony był sondą, od roku ma pega - rurkę na
stałe wprowadzoną do brzuszka, przez którą strzykawką podajemy mu
jedzenie. Urodził się bez odruchu ssania, połykania, z wiotkim
przełykiem, nigdy nie jadł sam, choć przeszliśmy wiele prób...
Dałam monte i Wiciu przełknął kilka łyżeczek, stwierdził,że to jego
ulubione danie i będzie jadł codziennie :)
Radość ogromna, każdy mały sukcesik cieszy !
W przyszłym tygodniu czeka nas wymiana rurki tracheo :(
Niestety mimo plastyki nadal są ogromne problemy. Skóra wokół rurki
przyrasta, wytworzył się gruby pierścień i przy wyjęciu rurki z
balonem dochodzi do rozerwania skóry i krwawienia. Ból, stres, łzy i
najgorsze, że nie widać szans, żeby coś sie polepszyło :(
Całe szczęście, że Wiciu szybko dochodzi do siebie , w krótkim czasie
po zabiegu uśmiecha się, ogląda w lusterku " nową rurkę "i cieszy sie,
że będzie miał dwa tyg. luzu ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Mało brakowało...

piątek, 05 czerwca 2009 8:00
 

Postanowiliśmy z Wiktorkiem, że nie damy się zdradliwej, okropnej
pogodzie i wyjdziemy na spacer.
Plany jak zwykle ambitne :)))
Wizyta na stacji benzynowej, w celu odwiedzenia ulubionej myjni
samochodowej ( niestety awaria i nieczynna :(
Obowiązkowo kościółek i dzwony na wieży, stadnina koni, przy okazji
zakupy w aptece i na ryneczku...
Odświeżamy nasze dawne trasy, dużo przez ten rok sie zmieniło, nowe
domy, osiedla, a co za tym idzie, niespodzianki :)
Okazało się, że praktycznie jedyna ulica prowadząca na nasze osiedle
rozkopana:(
Remont głównej drogi, kopary, doły, błoto - droga zamknieta !
Perspektywa kolejnej godziny spaceru, by dotrzeć okrężną droga do
domu, w dodatku w strugach deszczu mało pocieszająca...
Na szczęście zlitowali sie panowie robotnicy. Kiedy zobaczyli moją
zrezygnowaną minę i Wicia z całym kosmicznym sprzętem, natychmiast
zaoferowali pomoc...
Wraz z trzema panami pracującymi przy budowie drogi, unieśliśmy wózek
z Wiciem do góry i przenosiliśmy przez glinę, wykopane doły i kałuże,
po kostki w błocie :-)
Wiciu wyglądał jak król na tronie, niesiony przez służących... ; -)
Widok rzadki, niespotykany, wywołał zdziwienie i uśmieszki gapiów...
Panom pracującym przy ul. Lechickiej, za zaangażowanie i pomoc gorąco
dziękujemy :)
Stwierdziłam, że jest coraz większa tolerancja otoczenia. Programy w
tv pokazujące chore dzieci i ich rodziny,różnego rodzaju akcje
charytatywne w dużym stopniu zmieniły świadomość i mentalność
społeczeństwa.
Wiktorek z respiratorem i rurą przytwierdzoną do szyjki budzi
ciekawośc i przyciąga spojrzenia.
Jednak nie słyszymy, jak dawniej, przykrych komentarzy , najczęściej
są to wyrazy podziwu i zrozumienia ...
Wiktorek na spacerach jest wyjatkowo szczęśliwy i rozpromieniony, Ze
swoja rozwianą blond czupryną i figlarnym uśmiechem rozdaje wszystkim
napotkanym osobom uśmiechy i zaraża optymizmem :)))
Uwielbiam tą jego radość i nasze wspólne wyprawy !
Dziś wykonaliśmy z Wiciem drugie podejście.
Wyszliśmy z domu w w pięknym słońcu, błękitne niebo wskazywało na
to,
że uda nam się oszukać niekorzystną prognozę pogody - to miał byc
długi spacer....
Niestety po godzinie, w ciągu kilku minut zrobiło sie czarno i Wiciu
przeżył pierwsze w życiu oberwanie chmury.
Nie bardzo wiedziałam, czy najpierw ratować i osłaniać Wiktorka, czy
respirator :-)
Daliśmy radę, zmokliśmy , Wiciu lekko oszołomiony prysznicem,
respirator ocalony, zaświeciło słonko więc spokojni wracaliśmy do
domku.
Szliśmy chodnikiem wzdłuż ruchliwej przemoczonej ulicy i nagle na
naszej wysokości motocyklista poślizgnął się i przewrócił...
Motor wyjechał w bok i zatrzymał się 30 cm od nas !
Mało brakowało, a doszłoby do tragedii....
Na szczęście nikomu nic sie nie stało. Na miękkich nogach dotarłam do
domu.
Wiktorek zachował więcej zimnej krwi. Stwierdziił , że pan się
przewrócił i biedny pewnie zepsuł motor :)
I tak jutro wyjdziemy na spacer :-)

Oby pogoda okazała się bardziej łaskawa...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 22 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  73 935  

O mnie

♥Gdy czasem smutek serce uciska
i beznadzieję wdycham z powietrzem,
gdy z sił opadam i już nie wierzę,
że coś się może zmienić na lepsze.

Gdy łza ukradkiem mi się wymyka
i nic dobrego to nie oznacza,
wtedy podsuwa mi ktoś chusteczkę
i ciepłym deszczem słów mnie otacza.

I nie zadaje zbyt wielu pytań,
tylko trwa ze mną w moim cierpieniu,
aż się wypłaczę, a potem wesprę
na jego mocnym jak dąb ramieniu.

Ktoś, kto nie mówi, że jest mu przykro,
tylko współczuje mi już od progu,
spiesząc z pomocą uważnie słucha,
aby mnie potem polecić Bogu.

Więc kiedy plecak zmartwień zbyt ciężki,
wtedy rozglądam się dookoła,
a może po to właśnie dziś cierpię,
by znów w człowieku spotkać anioła?♥

O moim bloogu

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśl...

więcej...

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśleć, że właśnie Ty Pomogłeś spełnić czyjeś marzenia Kochać to porzucić siebie, By iść ku innym. Kochać to dawać zawsze nadzieję w tym świecie dziwnym..... 

schowaj...

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Pytamy.pl