Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 225 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Witaj Wiosno

sobota, 20 marca 2010 19:50
Wczoraj wyszliśmy na pierwszy, długo oczekiwany spacer :)
Ciepły wiaterek, promyki słońca oraz wiosenna aura dodały nam
wiatru w żagle i nowej energii...
Zima w tym roku trwała całe wieki !
Wiciu od rana powtarzał, że nie może się doczekać spacerku ,
pomagał się ubierać i jak dawniej planował trasę naszego wypadu ;)
Dużo się zmieniło...
Wiciu urósł, na pewno przybrał na wadze ! (gdy znosiłam go
po schodach, ubranego jeszcze w ciężkie, zimowe ciuchy,
obsypywał mnie buziakami, poklepywał przyjacielsko
po plecach, dodawał otuchy - wierzył, że dam radę ;-)
Kiedy posadziłam Wiktorka do spacerówki, uświadomiłam
sobie, że minęło naprawdę dużo czasu. ..
Wózeczek nam zmalał :)
Zmieniło się otoczenie, Wiciu przecierał oczy ze zdziwienia.
W sąsiedztwie powstały nowe bloki, domy, droga z kładką,
na której spędziliśmy dość dużo czasu ;)
Jedno się nie zmieniło...
Wyjątkowy klimat naszych wspólnych spacerkow :)
Możliwość przebywania ze sobą, obserwowanie otoczenia,
doświadczania nowych sytuacji...
Zazwyczaj co chwilę się zatrzymuję, bo Wiciu o coś
pyta, coś przeżywa... :)
Niewiarygodne, że można fascynować się
smugą na niebie pozostawioną przez samolot,
dymiącym kominem, każdym krzaczkiem, drzewkiem...
Wiktorek co chwilę wykonywał tańce radości, zaczepiał ludzi
uśmiechami,
pokazywał kciukiem skierowanym do gory, że jest OK ;)
Szalony Wiciu...
Marzę, byśmy takie chwile przeżywali jak najczęściej !
Życie jednak pisze własny scenariusz - jest przewrotne i pełne
niespodzianek...
Ostatnie miesiące jesienno - zimowe były wyjątkowo łaskawe
dla Wiktorka :)
Obyło się bez infekcji, antybiotyków, skończyły się problemy z
wymianą
rurki tracheo :)
Pełnia szczęścia !
Jednak w tym optymistycznym, pełnym nadziei czasie zostaliśmy poddani
kolejnej próbie,,,
Tata złamał nogę ;(
Cóż, jako byli sportowcy, jesteśmy wciąż aktywni - to pasja,
ktora jest głęboko w nas zakorzeniona.
Choć początkowo wydawało się, że kontuzja nie jest poważna,
doktorek Wiktorek od początku wyrokował, że tatuś będzie miał
operację,
dopytywał się, kiedy pojedzie do szpitala, był bezwzględny w swoich
diagnozach
i się nie mylił...
Złamanie kości strzałkowej z przemieszczeniem,
zabieg wstawienia blaszki, sześć śrub, unieruchomienie na kilka tyg.,
rehabilitacja...
Wszystko się zmieniło i skomplikowało...
Nie jest łatwo, jednak z pomocą rodziny, przyjaciół i znajomych
przetrwamy ten trudny czas....
Najważniejsze, że Wiktorek jest w znakomitej formie !


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

PROSIMY O POMOC DLA IZY-LICZY SIE CZAS

czwartek, 11 marca 2010 23:38
Dziś dajemy APEL O POMOC dla młodziutkiej Izy...prosimy POMÓŻCIE...
Słowa Izuni...
Mam siedemnaście lat...Choruje na złośliwy nowotwór kości z przerzutami do płuc. Choroba zaczęła się niepozornie. To było w październiku 2007 roku. Ból kolana, wizyta u lekarza pierwszego kontaktu, badania w kieleckim szpitalu i wyrok nowotwór kosci!!! - Zaczęło mnie boleć kolano, spuchło. Myślałam, że to może po zajęciach wuefu, że gdzieś upadlam...

Iza jest już niestety po amputacji nogi...Alee mimo to ma szanse,ma szanse by żyć!!!
To tylko wstęp z jednej z ostatnich wiadomości na blogu Izy

Ten dzien nie zacząl się jak każdy inny. Jak tylko wstałam, pierwsza myśl, która pojawiła się w mojej głowie to "sprawdz pocztę". I sprawdziłam, natychmiast. Wiedziałam, że dziś ma być ostateczna odpowiedź czy podejmą się tam mojego leczenia...
Więcej dowiecie sie z
BLOGA IZY 

"NIE POZWÓLMY BY PIENIĄDZE STAŁY SIE BARIERĄ MIĘDZY ŻYCIEM A ŚMIERCIĄ..."


OSOBY KTÓRE MAJĄ STRONY INTERNETOWE LUB BLOGI BARDZO PROSIMY O WSTAWIENIE PONIŻSZGO BANERA,TO TAKŻE FORMA POMOCY.
WYSTARCZY SKOPIOWAĆ PONIŻSZY KOD I WKLEIĆ GO W ODPOWIEDNIĄ RUBRYKE NA BLOGU





<a title="blog Izy" href="http://www.iza-domagala.bloog.pl" target="_blank"><img src="http://pu.i.wp.pl/?k=NjcwMDc5MzMsNDY0MjUxMTk%3D&amp;f=inne_kopia.png" border="0" alt=" " width="528" height="182" />

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wszystko co dobre...

wtorek, 02 marca 2010 20:55
Wszystko co dobre...

szybko się kończy. Wiktorek wrócił z turnusu rehabilitacyjnego w
rewelacyjnej formie !
Rozćwiczone nóżki, zwiększona wydolność organizmu, podbudowana
psychika, mnóstwo nowych wrażeń i przeżyć :)
Tak jak się spodziewaliśmy pierwsze dni były ciężkie...
Mimo radości z przebywania w ośrodku w Wągrowcu, Wiciu cierpiał na
zajęciach.
Przy intensywnych ćwiczeniach i masażach nóżek bardzo płakal. Poza
przykurczami dała znać o sobie sygnalizowana wcześniej kontuzja stawu
skokowego (już trzy lata temu Wiktorek narzekał na ból w stópce,
zrobiliśmy zdjęcie rtg i wykazało zanik kostny w obrębie tego stawu ).
Wiktorek od dwóch lat nie jest pionizowany, stópki nie rozwijają się
prawidłowo , tym razem problem się nasilił (nie można było nawet
założyć bucika czy rajstopek, bo powodowało to porażający ból...:(
W dodatku Wiciu okazał się małym złośnikiem :)
Gestykulował i tłumaczył ciociom rehabilitantkom, że nie mają ruszać
chorej nóżki. Wychodził z założenia, że jeżeli coś tak bardzo boli,
to
nie można dotykać, bo samo przejdzie, żadne argumenty nie docierały ;)
Na szczęście codzienne ćwiczenia u cioci Iwonki na sali, masaże u
cioci Madzi ( połączone z aplikowaniem różnego rodzaju maści
przeciwbólowych i przeciwzapalnych ), refleksoterapia u cioci Ali oraz
seria zabiegów laserowych pomogły !
Jest lepiej !!!
Już w drugim tygodniu widoczna była znaczna poprawa, Wiciu ćwiczył z
całych sił, współpracował i dawało się coraz więcej zdziałać ze
schorowanymi nóżkami :)
Wiktorek z ogromną przyjemnością uczęszczał na zajęcia terapii
ręki
- ciocia Dorotka nie szczędziła pochwał ( widać pracę wykonaną przez
nasze panie nauczycielki ), jak rownież na zajęcia z neurologopedą,
ciocią Lidką . To właśnie masaże twarzy i jamy ustnej, stymulacja
odruchu połykania oraz ćwiczenia stymulujące pracę narządów
artykulacyjnych są naszą nadzieją i ostatnia deską ratunku, a Wiciu je
uwielbia :)
Nagrodą za wszystkie trudy dnia, za wlożoną pracę i zaangażowanie
były
oczywiście wspólne zabawy z dziećmi, chwila, na ktorą wszystkie
dzieciaki czekały z utęsknieniem :)
Okazało się, że tym razem na turnusie było siedmioro dzieci na
wózeczkach inwalidzkich :)
Nowe przyjaźnie, szalone zabawy, dyskusje na rożne tematy, mnóstwo
zwariowanych pomysłów...
Wszystkie dzieci wiedzialy że Wiktorek musi odpoczywać z respiratorem,
że ma rurkę tracheo i karmiony jest za pomocą pega - rurki
wprowadzoej do brzuszka...
Mimo to bez przerwy ktoś pukał do drzwi i pytał, czy Wiktorek
wyjedzie na korytarz się pobawić ...:)
Jeśli nie było to możliwe, w naszym pokoju natychmiast pojawiało się
dużo gości.
Respirator, rury , ssaki i cała reszta aparatury wzbudzały podziw
wśród kolegow ... Cóż, nie każdy może posiadać tyle ciekawych
urządzeń, dzieci nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji, choc na
pewno wyjechały wyedukowane i bogatsze o nowe doświadczenia:)
Wracając do wspólnych zabaw, stwierdziliśmy z innymi rodzicami, że
nasze dzieci mają nieograniczona wyobraźnię, są radosne, otwarte,
niezwykle inteligentne, a przede wszystkim szczęśliwe, zwłaszcza,
kiedy mogą przebywać z innymi niepełnosprawnymi dzieciaczkami...
Wspólny pociąg z połączonych wózkow, degustacja " za jeden grosik " na
ofiary Haiti ( ciasteczka, słodycze, owoce - stoliczek na kółkach i
kubeczek na drobne oraz chmara podekscytowanych dzieciakow
wędrujących po hotelu :), ognisko z pieczeniem kiełbasek, a przede
wszystkim zabawy na popołudniowych zajęciach oraz pożegnalna dyskoteka
z balonikami i muzyka na korytarzu :);):).
To wszystko zostaje w pamięci , podobnie jak przygoda na basenie :-)
Nasze życie można podzielić na dwa etapy : przed i po rurce tracheo ...
Dawniej Wicio uwielbiał basen, uczestniczył w zajęciach i było to
niezwykłym doświadczeniem..
Wiktorek znakomicie pływał z deską na brzuszku i na grzbiecie ( woda
odciąża , więc mogliśmy swobodnie ćwiczyć osłabione mięśnie ).
Po oddechowym załamaniu , po zabiegu tracheostomii i gastrostomii
wszystko się skończyło :(
Nadal chodzimy na basen, Wiciu jeździ na wózku wokół basenu, moczy
rączki, dopinguje inne dzieci, jednak widac smutek w jego oczach...
Zauważyła to ciocia Agnieszka, mama małego Antosia, ktora wpadła na
szalony pomysł :)
Przywiozła duży dmuchany ponton i Wicio mógł za zgodą ratownika i
rodziców popływać na basenie !
Trudno opisać wzruszenie i emocje temu towarzyszące...
Wszyscy sie zaangażowali . Trzeba było zapakowac Wicia do łodzi, w
pogotowiu przygotowany ssak, jednak było warto !!!
Nawet braciszek Mikołajek się załapał (przyjechał do nas na kilka
dni, on rowniez w Wągrowcu czuje się jak w domu ;)
Hitem turnusu okazały sie zawody pływackie...
Trener plywania zorganizował zawody z prawdziwego zdarzenia :)
Na sygnał wszystkie dzieci startowały, niektóre o własnych siłach,
niektóre z pomocą rodziców, Wiciu na pontonie - długo trwało pokonanie
długości basenu, jednak wszystkie dzieci, ktore dotarły do mety
zostały odznaczone identycznymi medalami -
wszystkie wygrały !
Nam, rodzicom oczy zrobiły sie mokre ze wzruszenia, ciężko było
opanować emocje..
Dzieciaki dumne , z medalami na szyi pływały, spały i ćwiczyły do
końca turnusu...:)
Wiciu do dziś przeżywa swoj zdobyty " pierwszy w życiu, prawdziwy medal "
!
Kazdego wieczoru Wiktorek prosił, żebym posadziła go na kolana bo "
musimy porozmawiać "...
Nie zapomnę tych chwil. Obłapywał mnie rączkami, przytulał się i z
uśmieszkiem oraz błyskiem w oku analizował dzień, zdradzał nawet
swoje sekrety ( dotyczące spraw sercowych :) i za każdym razem
deklarował, żę jest baaardzo szczęśliwy :)
Dwa dni przed powrotem dotarła do Wiktorka kolejna paczuszka od cioci
Kasi - Ami, tym razem o tematyce pirackiej :)
Sprawiła Wiciowi wiele radości i przywróciła uśmiech.
W samą porę, gdyż Wiciu zaczął juz sie martwić, że turnus sie
kończy,
a on będzie bardzo tęsknił...
Dziekujemy !
Na razie wracamy do rzeczywistości. Czeka nas wymiana rurki - mamy
nadzieje, że kolejny raz się uda...
Jeśli wszystko dobrze pójdzie, nastepny turnus rehabilitacyjny
planujemy po świętach wielkanocnych.







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 22 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  73 881  

O mnie

♥Gdy czasem smutek serce uciska
i beznadzieję wdycham z powietrzem,
gdy z sił opadam i już nie wierzę,
że coś się może zmienić na lepsze.

Gdy łza ukradkiem mi się wymyka
i nic dobrego to nie oznacza,
wtedy podsuwa mi ktoś chusteczkę
i ciepłym deszczem słów mnie otacza.

I nie zadaje zbyt wielu pytań,
tylko trwa ze mną w moim cierpieniu,
aż się wypłaczę, a potem wesprę
na jego mocnym jak dąb ramieniu.

Ktoś, kto nie mówi, że jest mu przykro,
tylko współczuje mi już od progu,
spiesząc z pomocą uważnie słucha,
aby mnie potem polecić Bogu.

Więc kiedy plecak zmartwień zbyt ciężki,
wtedy rozglądam się dookoła,
a może po to właśnie dziś cierpię,
by znów w człowieku spotkać anioła?♥

O moim bloogu

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśl...

więcej...

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśleć, że właśnie Ty Pomogłeś spełnić czyjeś marzenia Kochać to porzucić siebie, By iść ku innym. Kochać to dawać zawsze nadzieję w tym świecie dziwnym..... 

schowaj...

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Pytamy.pl