Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 225 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Rodzina w komplecie

środa, 20 października 2010 23:22
   
Wdrażamy się na nowo w codzienne, domowe obowiązki,
odrabiamy szkolne zaległości i wracamy do rzeczywistości...
Po wakacjach i ponad czteromiesięcznej przerwie
wybraliśmy się do Wągrowca, na kolejny turnus rehabilitacyjny.
Trochę obawialiśmy się, jak Wiciu zniesie intensywne ćwiczenia
i napięty plan dnia...
Wiktorek w  ostatnim czasie znacznie urósł,  nabrał chłopięcej sylwetki,
zmężniał.
Niestety wraz  z nagłym wzrostem oprócz przykurczy w stawach
biodrowych i kolanowych pojawiły się problemy ze stópkami,
które zaczęły
opadać. Zaniki kostne w obrębie stawów skokowych
powodowały ból
przy każdej próbie dociążania .
Nasza rehabilitantka, pani Beatka
robiła wszystko, by rozćwiczyć nóżki i  przygotować Wicia na turnus .
Nie pomogły  krokodyle  łzy, maślane oczy  i tłumaczenia, że boli,
a jak boli to lepiej nie dotykać. Argumenty trzeba przyznać,
mało wyszukane, jednak spróbować zawsze warto ...:)
Żal jest patrzeć jak Wiciu cierpi, jak walczy , czasami jak ma
wszystkiego dość...
Mamy nadzieję, że niedługo  w pełni zrozumie, że to dla jego dobra...
W Wągrowcu jak zwykle spotkaliśmy wiele znajomych dzieci i  mam.
Często tak się dzieje, że  mamy, które  zrezygnowały z pracy , 
by
zająć się swoim chorym dzieciątkiem,   pochłonięte codziennymi
problemami i  obowiązkami są odizolowane od świata...
Dlatego spotkania na turnusach są tak wzruszające i ekscytujące.
Widok znajomych dzieciaczków, które rosną , robią postępy
jest budujący, niestety zdarza się też, że choroba nieubłagalnie
postępuje i jedynym ratunkiem jest powstrzymanie jej skutków,
a przede wszystkim wsparcie osób,
które mają podobne doświadczenia.
Wiciu czuł się w Wągrowcu  ( jak zwykle zresztą  ) znakomicie.
Wszyscy terapeuci zauważyli, że po wakacjach,
po morskich wojażach,   Wiktorek  ma lepszą wydolność,
wytrzymałość i większe możliwości...
Zdarzało się dawniej, że pod koniec turnusu
 musieliśmy trochę zwolnić,
odpuścić, bo nie starczało sił .
Tym razem Wiktorek do  końca maksymalnie się angażował,
emanował energią i przepracował turnus na „ pełnych obrotach '
Najważniejsza jest motywacja i pozytywne nastawienie,
a w Wągrowcu każdy dzień jest witany przez Wicia
promiennym uśmiechem  :)
Wiktorek  uczęszczał codziennie na ćwiczenia indywidualne ,
na refleksoterapię, terapię ręki, masaże i zajęcia z logopedą.
Korzystaliśmy też z zabiegów laserowych .
Wiciu dokładnie potrafił wskazać bolesne miejsca i odnieśliśmy sukces !
Rozćwiczone przez ciocię Iwonkę stópki,  starannie wymasowane
przez ciocię Madzię i zregenerowane laserem,  przestały boleć !
Pomniejszyły się też  przykurcze
w stawach biodrowych  i kolanowych,
to ogromnie cieszy :)
Popołudniami braliśmy udział w dodatkowych zajęciach,
Najczęściej były to zajęcie manualne - malowanie rękoma,
wycinanie,
wyklejanie - poprawianie małej motoryki,
ćwiczenia prowadzone metodą Weroniki Sherbone,
a także oryginalne zajęcia
w ujeżdżalni z konikiem Bercikiem ...
To była wielka frajda dla dzieciaków,
 kiedy losowały dla swoich mam zadania.
Mnie przypadło w udziale wyczesanie grzywy konika, zaplecienie  warkoczyków
i założenie uzdy . Miałam  szczęście, bo inne zadania były
dużo bardziej stresujące, skomplikowane i zdecydowanie mniej przyjemne... :)
Było dużo śmiechu i dobrej zabawy,
a w  finale wszystkie mamusie prezentowały
swoje umiejętności w jeździe konnej...
Bez wątpienia najmniej zadowolony był Bercik,
który zdesperowany  kilkakrotnie
próbował opuścić ujeżdżalnię .
Nikt nie mówił, że życie jest lekkie... :)
Wyjazd na turnus okazał się bardzo udany, jednak byłoby zbyt pięknie,
gdyby wszystko dobrze się ułożyło...
Kilka dni po naszym wyjeździe do Wągrowca zachorował Mikołajek.
To się zdarza, zwłaszcza w jesiennym, infekcyjnym okresie.
Wiedziałam, że Misiu jest pod dobra opieką Taty i Babci,
jednak niepokoił fakt,
że jego stan się pogarszał.
Mikołajek cudem uniknął szpitala, został poddany leczeniu antybiotykiem,
niestety dzień przed naszym powrotem okazało się,
że na tym etapie leczenia
stanowi zbyt duże zagrożenie dla brata...
Wiciu mógłby jeszcze gorzej
 przejść  chorobę
 i lekarze zasugerowali odseparowanie chłopaków na kilka dni...
Tym sposobem zamiast do domu,
trafiliśmy na kolejne wakacje do Dziadków, do Bydgoszczy.
Wiciu bardzo się ucieszył, nie mógł uwierzyć, że plany się zmieniły
i nie musi jeszcze wracać do domku.
Mi było przykro, że nie zobaczę Misia.
Tęskniłam, chciałam
przytulić, pocieszyć, przekonać się ,
że będzie dobrze i
przede wszystkim pomóc w trudnej sytuacji...
Zwyciężył rozsądek, świadomość, że walczymy o zdrowie Wicia
i nie możemy ryzykować...
Choć serce miałam rozdarte, to były naprawdę miłe dni, spędzone
z Rodzicami w ciepłej,  rodzinnej atmosferze...
Oczywiście Wiciu był rozczarowany i zawiedziony,
że „ tak szybko „ wracamy i że wakacje w Bydgoszczy
dobiegły końca : )
Jesteśmy już w domu, w komplecie, sytuacja zdrowotna
została opanowana
i mamy nadzieję,
że nic nas w najbliższym czasie nie zaskoczy :)





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

:)))

środa, 06 października 2010 20:21

Wiktorku znalazłam takie zdjęcie:) Dawno temu je Ci robiłam:)
Ta woda powinna sie ruszać:))) Podoba Ci sie?
Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją Rodzinke:)
Kinga


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 22 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  73 904  

O mnie

♥Gdy czasem smutek serce uciska
i beznadzieję wdycham z powietrzem,
gdy z sił opadam i już nie wierzę,
że coś się może zmienić na lepsze.

Gdy łza ukradkiem mi się wymyka
i nic dobrego to nie oznacza,
wtedy podsuwa mi ktoś chusteczkę
i ciepłym deszczem słów mnie otacza.

I nie zadaje zbyt wielu pytań,
tylko trwa ze mną w moim cierpieniu,
aż się wypłaczę, a potem wesprę
na jego mocnym jak dąb ramieniu.

Ktoś, kto nie mówi, że jest mu przykro,
tylko współczuje mi już od progu,
spiesząc z pomocą uważnie słucha,
aby mnie potem polecić Bogu.

Więc kiedy plecak zmartwień zbyt ciężki,
wtedy rozglądam się dookoła,
a może po to właśnie dziś cierpię,
by znów w człowieku spotkać anioła?♥

O moim bloogu

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśl...

więcej...

Podaruj kropelkę nadziei Tym, którzy na nią czekają Spraw, by przez łzy się uśmiechneli Ci, którzy nic juz nie mają. Wtedy i Ty sie uśmiechniesz przez łzy, Lecz ze wzruszenia Jak miło pomyśleć, że właśnie Ty Pomogłeś spełnić czyjeś marzenia Kochać to porzucić siebie, By iść ku innym. Kochać to dawać zawsze nadzieję w tym świecie dziwnym..... 

schowaj...

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl